Heh... ostatnio się nie udało, może teraz pójdzie mi lepiej :P Wszyscy narzekają, że mało piszę, a ja jak zwykle nie mam pojęcia coby tutaj skrobnąć. Pomyślałem, że skoro całymi dniami coś u mnie w głośniczkach brzęczy to cos Wam o tym napsiszę ;-)

Ayreon - jeden z wielu projektów holenderskiego multi-instrumentalisty Arjena Anthonyego Lucassen'a. Muzykę Ayreon możnaby określić mianem progresywnego rocka okraszonego elektronicznymi wstawkami, ale dzieje się tu zdecydowanie więcej. Każda płyta opowiada historię o podróżach w czasie i przestrzeni, a muzyka idealnie obrazuje miejsce, do którego akurat zostaliśmy porwani. Na specjalną wzmiankę zasługuje tutaj ogrom artystów jakich Arjen "zaprzągnął" do współpracy, a są to między innymi: Anneke van Giersbergen (The Gathering), Bruce Dickinson (Iron Maiden), Dan Swanö (Nightingale, Edge of Sanity, Bloodbath), Devin Townsend (Devin Townsend Band, Strapping Young Lad), Andi Deris (Helloween), Clive Nolan (Arena), Derek "Fish" Dick (ex-Marillion), George Oosthoek (Orphanage), James LaBrie (Dream Theater), Johan Edlund (Tiamat), Ken Hensley (Uriah Heep), Mikael Åkerfeldt (Opeth) i wielu, wielu innych. Połączenie talentu tych wszystkich ludzi jest po prostu skazane na sukces :) Polecam także inne projekty Arjena (Ambeon, Star One)

Alchemist - australijska kapela grająca psychedelic metal, zdaje się bardzo słabo znana w naszym kraju. Muzyka prezentowana przez alchemików zabiera nas w podróże do odleglych i nieznanych galaktyk, a w samej muzyce jest miejsce zarówno na spokojne, melodyjne fragmenty, przy których czujemy sie jakbyśmy dryfowali w przestrzeni, jak i na pełne psychodelicznych dzwięków cięzkie gitarowe partie. Do tego wszystkiego dochodzi jeszce wiele elementów zaczerpniętych z muzyki elektronicznej co w połączeniu daje bardzo ciekawy efekt :)

Enslaved - IMHO jedna z ciekawszych kapel norweskiej sceny metalowej. Początkowo dźwięki serwowane przez Enslaved można było określic mianem viking black metalu, ale już na albumie "Mardraum - Beyond The Within" w ich muzyce zaczęły się pojawiać motywy zaskakujące i dotąd niespotykane. Z każdą kolejną płytą było już tylko ciekawiej i coraz bardziej progresywnie. Obecnie to co prezentują Norwegowie można nazwać extreme progressive metalem i takie określenie chyba najbardziej do nich pasuje. Podobnie jak Alchemist chyba w Polsce nie ma zbyt wielu fanów Enslaved o czym może chociażby świadczyć historyjka, w której brałem udział podczas Metalmanii '04. Mianowicie cała kapela zebrała się przy specjalnie przygotowanych stoliczkach w celu rozdawania autografów, a kolejeczka (w tym ja) po nie zrobiła się w mgnieniu oka. Stoje sobie grzecznie, a przede mną jakies 15-20 osób i nagle ktos z początku zadaje pytanie: "a skąd oni wogóle są?"... załamałem się bo dopeiro ja znałem odpowiedź... No cóż, mam za to wszytskie podpisy, do dzis noszę je w portfelu i z niecierpliwością oczekuję kolejnego albumu Grutlea Kjellson'a i spółki... mam cichą nadzieję na więcej czystych wokali, bo Grutle ma naprawdę niezły głos :)

Gordian Knot - w pełni instrumentalny projekt muzyczny jednego z najlepszych basistów, pana Seana Malone'a znanego m.in. z Cynic. Jak dotąd ukazały się 2 albumy, a krążą pogłoski, iż trzeci ma ukazać się jeszcze w tym roku. "Węzeł Gordyjski" współtworzy cały zastęp znanych (bardziej lub mniej) muzyków. W tworzeniu pierwszej płyty zatytułowanej "Gordian Knot" udział brali: Sean Reinert (Cynic), Trey Gunn (King Crimson), John Myung (Dream Theater), Ron Jarzombek (Watchtower), Jason Gobel(Cynic), z kolei w "Emergent" swoje palce maczali: Bill Brufford (King Crimson), Steve Hackett (Genesis), Jim Matheos (Fates Warning), Jason Gobel, Paul Masvidal i Sean Reinert (3xCynic). Muzyka Gordian Knot to nic innego jak progresywny rock i to z najwyzszej półki, jest trochę ciężki w odbiorze i wymaga skupienia słuchacza, ale na pewno warto poświęcić mu odrobine czasu.

Isis - bostońska formacja, często nazywana "małym Neurosis". Jak na razie ukazały sie 3 albumy: "Celestial", "Oceanic", "Panopticon" utrzymane w progresywno metalowej oprawie, choć tak na prawdę ciężko ich sklasyfikować. W dźwiękach jakie serwuje nam Isis słuchacz często natknie się na spokojne, wręcz hipnotyzujące melodie po to żeby zaraz zostać wyrwanym z transu i zaatakowanym salwą wgniatających w ziemię walcowatych riffów :)

Morgul - jedna z nielicznych (już) kapel okołoblackmetalowych której słucham. właściwie to ciężko nazwać Morgul kapelą bo jest za niego odpowiedzialny jeden człowiek znany jako Jack D. Ripper. Początkowo miał to być kolejny norweski black metalowy projekt, ale już na drugim albumie muzyka daleko wychylała się poza jego ramy. Obecnie Morgul to mieszanka death/black metalu, wszechobecnej dziś elektroniki (łącznie z tekstami), industrialowego brudu i elementów wschodnio-europejskiego folkloru, a całość dopełniają symfoniczne partie klawiszowe. w tym roku ukazał sie kolejny, piąty już album zatytułowany "All Dead Here..."

Nevermore - kapela, którą ubóstwiam odkąd pierwszy raz ich usłyszałem, to jest jakieś 4-5 lat temu :) Od tamtej chwili za każdym razem kiedy mam wskazywać na ulubiona kapelę zawsze mój palec zwracam w ich kierunku. IMHO z każdą kolejną płytą są jeszcze lepsi w tym co robią. Dopeiro co światło dzienne ujrzał ich najnowszy album "This Godless Endeavor", a ja już "boję" się kolejnego :) Muzyka Nevermore jest chora, cieżka, zakręcona, agresywna, a przy tym wszytskim pełna melodii, wyśmienitych solówek Jeffa Loomis'a i jednego z ciekawszych metalowych wokali jakim dysponuje Warell Dane. Ktoś kiedys napisał, że jest to muzyka trochę trudna w odbiorze i chyba miał trochę racji, bo to kolejna kapela słabo u nas znana i miedzy innymi dlatego ciągle pomijają nasz kraj w trasach koncertowych... ale kiedyś i tak pójdę, choćby to miała być ostatnia rzecz jaką zrobie w życiu :P

Opeth - kolejna z ciekawszych kapel na rynku, pochodząca ze Szwecji. Dźwięki jakimi raczą nas Ci panowie to wyśmienite połaczenie progrsywnego rocka z death metalem, są tutaj zarówno spokojne, pełne melancholii akustyczne przejścia jak i srticte metalowe powalające swoją brutalnością gitarowe walce. Wokal w Opeth, za który odpowiedzialny jest Mikael Åkerfeldt to kolejny wielki plus i właściwie osobny instrument ;) Raz jest krystalicznie czysty, a zaraz potem zmienia się w jeden z najlepszych metalowych growli i uderza w słuchacza calą swoją mocą. Same kompozycje są bardzo złożone, przemyślane, nierzadko oscylują w granicach 10 minut i chyba nigdy sie nie nudzą :) Pod koniec sierpnia wychodzi ich kolejny album zatytułowany "Ghost Reveries", oraz (co chyba bardziej ekscytujące) zawitają do Katowic 31 sierpnia w ramach "Metal Hammer Festiwal"... już nie mogę się doczekać, zwłaszcza, że bedę miał w tym czasie specjalnego gościa ^_^

Orphaned Land - tym razem przenosimy sie do Izraela i to sie czuje :) Muzyka Orphaned Land łączy w sobie death/black metal z klasycznymi i progresywnymi wpływami oraz izraelskie i arabskie tradycyje. Chłopcy potrafią ukołysać delikatnymi melodiami, podczas których czujemy się jak na pustyni, a wokół nie ma nic prócz piasku i piekącego słońca, innym razem z kolei napotykają nas ciężkie gitarowe uderzenia przenoszące nas w środek piaskowej burzy lub morskiego sztormu podczas biblijnego potopu. Podobnie jak Mikael w Opeth tak i tutaj wokalista Kobi Farhi raczy nas zarówno czystą barwą swojego głosu jak i jego demoniczna stroną :) Całość brzmi lepiej niż doskonale.

Mukta - na koniec trochę zmienimy klimat bo muzyka prezentowana tutaj może być sklasyfikowana jako indie jazz. Niestety na razie udało mi się przesłuchać tylko album "Indian Sitar and World Jazz", więc nie wiem jak sie sprawa ma na pozostałych krążkach, ale mam nadzieję iż równie ciekawie :) Wiem, że w skład Mukty wchodzi 4 Francuzów z obsesją na punkcie sitaru. Całość prezentuje sie bardzo smacznie i z pewnością jeszcze nie raz zglębię ten temat :)


Heh... to już chyba koniec... tak właściwie to nie wiem po co to piszę i czy wogóle ktoś to przeczyta, ale jeśli dzięki temu ktoś zainteresuje się jakimkolwiek z powyższych zespołów/artystów to uznam ten czas za niezmarnowany :) Te rzeczy można ostatnimi dniami najczęściej u mnie usłyszeć i gorąco je polecam bo naprawdę warto ;)

Może powinienem zmienić charakter joga... na jakiś muzyczny przewodnki, albo coś... :P

Powrót na stronę główną?


Komentarze

Czajna | dnia 28 lipca 2005, o godzinie 20:20:35

A jest jakiś sposób, co by dostarczyć mi płytki Gordian Knot?


Zulus | dnia 28 lipca 2005, o godzinie 20:23:00

Pewnie jest... ot choćby na zlocie ;-)


Czajna | dnia 28 lipca 2005, o godzinie 20:24:37

Będę Cię błogosławił! ;)


Czajna | dnia 28 lipca 2005, o godzinie 20:25:19

Tak swoją drogą: trochę tę notkę podszlifować i może być ciekawy artykuł do Hmaga. ;)


Zulus | dnia 28 lipca 2005, o godzinie 20:27:12

Kurde jednak nie zmarnowałem czasu ;D
Taaa... "Zulus i jego muzyczne podróże", chcesz żeby Hmag stracił nagle wszystkich czytelników czy jak? :P


Czajna | dnia 28 lipca 2005, o godzinie 20:28:49

No, nad językiem mógłbyś popracować, ale treść jest ok. ;)


Zulus | dnia 28 lipca 2005, o godzinie 20:33:49

Mógłbym, ale moje prace pisemne zawsze były specyficzne, poza tym nie mam w planach zostać pisarzem, recenzentem or sth like that :P


Czajna | dnia 28 lipca 2005, o godzinie 20:35:05

A może powinieneś i taki plan wziąć pod uwagę? ;)


Zulus | dnia 28 lipca 2005, o godzinie 20:38:01

W sumie to "niezbadane są ścieżki, którymi podąża/podążać będzie Zulus", bedzie trzeba to się popracuje :)


Czajna | dnia 28 lipca 2005, o godzinie 20:38:29

Do Hmaga trzeba. :P ;)


Zulus | dnia 28 lipca 2005, o godzinie 20:40:47

Dlatego tam nie pisuję, a Lili i tak ma dosyć roboty ;-)


Czajna | dnia 28 lipca 2005, o godzinie 20:40:49

I tu jest Twój błąd. Wszyscy powinni chcieć pisać do Hmaga ;) :P


... | dnia 29 lipca 2005, o godzinie 10:35:59

...muzyka nie z mojej bajki, alem przeczytała :)

...skrobię tu temuż, że w żaden sposób zgodzić się nie mogę z ostatnim /do tej pory przynajmniej tu zapisanym/ zdaniem Czajny ;) ...POWINNOŚĆ i jej pochodne czemuś mnie zjeżają i wywołują odruch Pawłowa... :P


Zulus | dnia 29 lipca 2005, o godzinie 10:38:59

Hehe... też tego nie lubię. Kurde pierwszy raz ktoś mnie poparł :)

Ps. A w Twojej bajce co przygrywa? ;)


... | dnia 29 lipca 2005, o godzinie 10:40:14

...tak naprawdę liczy się tylko dobry blues :)

...stary, czarny - wiesz, taki w wykonaniu murzyna po szśćdziesiątce ;)


Zulus | dnia 29 lipca 2005, o godzinie 10:43:17

Wiem jaki zdarza mi się bywać na bluesowych koncertach ;)

Hmmm... taki np. John Lee Hooker(R.I.P.)?


Sabat | dnia 31 lipca 2005, o godzinie 01:18:54

Nie mam pojęcia o czym jest ten cały wpis, ale strasznie mi się nudzi i nie mogę zasnąć więc coś tu napiszę. Po pierwsze masz nieaktualna date w copyright na samym dole. Może tak ma być, co nie zmienia faktu, że jest nieaktualna. Poza tym dlaczego poza Czajną nikt tu nic nie pisze? No pisze jeszcze Zul, ale to jego więc musi. Znaczy to nie musi, ale wtedy byłby niemiły. Ok jak tak Ci się nudzi to mi to usuń, zobaczymy ile Ci to zajmie :)


Zulus | dnia 31 lipca 2005, o godzinie 01:22:54

Nic nie bedę usuwał... poza tym to też mi się nudzi, a uprzejmość to podstawa :)



Dodaj komentarz

Dodaj komentarz